Nowe!

Kiedy śmierć zagląda w oczy, jesteśmy w stanie zrobić rzeczy, które wydają się niemożliwe

Zdołali przeżyć 72 dni w kilkudziesięcio stopniowym mrozie, jedli ludzkie mięso i przeszli pieszo ekstremalnie trudny odcinek najwyższego pasma górskiego Ameryki Południowej. Dokonali tego mimo traumatycznych przeżyć związanych z katastrofą lotniczą, a jeden z nich tuż po wypadku przez trzy dni leżał wśród ciał ofiar, ponieważ uznano, że nie żyje. Zderzenie ze zboczem przetrwał także aparat fotograficzny, którym rozbitkowie udokumentowali swoje przeżycia.

Historia urugwajskiej drużyny rugby to przykład niewiarygodnej woli walki i umiejętności przetrwania człowieka w najtrudniejszych warunkach.

katastrofa lotnicza w Andach

Wrak samolotu, którym podróżowała urugwajska drużyna, Foto. www.sulback.com.br

13 października 1972 roku

Tego dnia rugbyści zespołu Old Christians Club wraz z rodzinami wyruszyli do Chile. Nastroje na pokładzie były znakomite, ale trudne warunki pogodowe zwiastowały zbliżającą się katastrofę. Pilot samolotu, którym podróżowali był nawet zmuszony wykonać nieplanowane międzylądowanie na ostatnim lotnisku przed Andami. Po kilkunastogodzinnym oczekiwaniu maszyna wystartowała w podróż, z której 29-ciu pasażerów miało już nie wrócić.

katastrofa lotnicza zespołu rugby

Foto. nytimes.com

Nad Andami pilot popełnił tragiczny w skutkach błąd. Przez gęstą mgłę źle ocenił położenie maszyny i zaczepił skrzydłem o jeden z górskich wierzchołków. Samolot zsuwał się po zboczu bez skrzydła, aby ostatecznie zatrzymać się na śnieżnej zaspie. Na miejscu zginęło 12-tu z 45-ciu pasażerów, w tym jeden z pilotów. Wiele osób miało rozległe obrażenia, które w ciągu kilku godzin (lub dni) spowodowały śmierć w okropnych męczarniach.

katastrofa lotnicza w Andach rugby

Foto. thesun.ie

Po ośmiu dniach od wypadku przy życiu utrzymało się jedynie 27 osób. Warunki były fatalne. Temperatura w nocy spadała do -35 stopni Celcjusza, a ocalałe osoby były całkowicie nieprzygotowane do przebywania w górach. Nie mieli co jeść, akcję ratowniczą przerwano.

Katastrofa lotnicza Andy

Foto. AP

Najtrudniejsze decyzje

W końcu rozbitkowie postanowili zacząć jeść mięso ofiar katastrofy. Ta dramatyczna decyzja bez wątpienia uratowała im życie, ale nie wszyscy się na to zdecydowali i zmarli przed dotarciem ekipy ratunkowej.

Nando Parrado przewodził ekspedycji, która postanowiła w końcu opuścić wrak i ruszyć po pomoc. To właśnie on z rozległymi obrażeniami przeleżał 3 dni w śpiączce i uznano go za zmarłego. Nando 60 dni po katastrofie ruszył razem z dwójką przyjaciół, aby powiadomić służby ratunkowe.

Nando Parrado

Nando Parrado po dotarciu do Chile i powiadomieniu pomocy. Foto. AP

“Przeżyli jedynie kanibale”

Jeden z kompanów Nando zawrócił w trakcie drogi, a pozostałej dwójce udało się dotrze do Chile i wezwać pomoc. Po 72 dniach od katastrofy lotniczej w Andach przyszedł ratunek. Był 23 grudnia, czyli tuż przed świętami Bożego Narodzenia, a przybycia ratowników doczekało tylko 16 osób. Bardzo szybko prasa zaczęła nazywać uratowanych kanibalami.

W roku 1974 roku ukazała się książka opisująca historię. W 2010 roku na jej bazie powstał film dokumentalny “I Am Alive”, w którym o całym zdarzeniu opowiada m.in. Nando Parrado. Wcześniej nagrano też film fabularny oparty o historię feralnego lotu numer 571.

Nando Parrado książka

Cała historia pokazuje, jakich rzeczy jest w stanie dokonać człowiek kierowany chęcią przeżycia. Nie życzę nikomu, aby został postawiony przed takimi dylematami, jak bohaterowie tego wpisu.

Film dokumentalny o katastrofie: https://www.youtube.com/watch?v=WErPXMIYBb8

Skomentuj