Nowe!

Pegasus IQ-502, czyli kultowa konsola wideo z szalonych lat 90.

Pegasus był pierwszą konsolą oferowaną w Polsce na masową skalę, a wiele osób z łezką w oku wspomina szare pudełko pod telewizorem i kartridże sprzedawane z łóżek polowych. W naszym kraju kupiono, w oficjalnym obiegu ponad milion egzemplarzy, tej tajwańskiej podróbki sprzętu Nintendo, co pozostaje niepobitym rekordem do dziś. Mimo, że możliwości graficzne urządzenia obecnie wzbudzają tylko lekki uśmiech, Pegasusa można śmiało nazwać jednym z najważniejszych atrybutów dzieciństwa w latach 90. Popularna konsola była namiastką nowoczesności i sprawiała, że dorastanie w pierwszych latach po upadku komunizmu w Polsce, choć trochę przypominało zachodni wzorzec.

Pegasus konsola

Mając taki zestaw na początku lat 90., byłeś “gość” wśród kolegów z osiedla 🙂

Nie da się ukryć, że sukces Pegasusa w duże mierze polegał na jego dostępności i stosunkowo niskiej cenie. Pierwsze urządzenia były naprawdę solidne, kosztowały około 150 złotych, można je było kupić na większości bazarów, a konstrukcja wytrzymywała nawet uderzenia kolegi, niezadowolonego z wyniku rozgrywki w “Contrę” (dla osób mniej wtajemniczonych – “Contra” to legendarna rozgrywka, w której gracze wcielali się w rolę komandosów). Dodatkowym atutem był szeroki wybór tanich kartridżów, którymi można było wymieniać się z kolegami. Oczywiście istniały także niezapomniane kasety w stylu “Złotej Piątki”, gdzie znajdowały się tak kultowe tytuły, jak “Dizzy” i “MicroMachines”. Jednak składanki do Pegasusa zawierały często przekłamania na etykiecie, która informowała o setkach czy nawet tysiącach rodzajów rozgrywki. W rzeczywistości na kartridżu znajdowało się kilka gier, powtarzanych setki razy. Taki właśnie był urok szalonych i dzikich lat 90.

W skład zestawu, oprócz szarej konsoli wchodziły jeszcze dwa pady, pistolet, kable i kilka gier. Tylko jeden z kontrolerów posiadał przyciski star i select, więc ten gracz miał zawsze uprzywilejowaną pozycję. Pegasus nie posiadał karty pamięci, ani innego rozwiązania, które pozwalałoby na zapisanie aktualnego stanu rozgrywki. Co prawda duża część gier nie miała rozbudowanej fabuły, ale przypadki kilkudniowej batalii w “Mario” lub “Tanki”, były na porządku dzienny. Dzieciaki śrubowały rekordy, a rodzicie nie mogli spokojnie obejrzeć Telexpressu.

Pegasus Złota Piątka

Złota Piątka – chyba najbardziej popularny kartridż na Pegasusa

Pegasus Contra

“Contra” – grafika nie powalała na kolana, ale mogłeś być komandosem!

Historia “Computer Family Game”

Początki Pegasusa są silnie związane z budującym się w naszym kraju kapitalizmem. Na pomysł sprowadzenia do Polski tajwańskiej podróbki 8-bitowej konsoli Nintendo NES, wpadł Marek Jutkiewicz, który podróżował do Azji, aby importować produkowane tam jeansy. Przypadkiem zauważył sprzęt na sklepowej półce i porzucił plany handlu odzieżą, na rzecz elektroniki. Do biznesu przyłączył się jego kolega z czasów studenckich – Dariusz Wojdyga, który wymyślił nazwę “Pegasus”. Panowie założyli spółkę BobMark International i wkrótce do Polski dotarły pierwsze kontenery z urządzeniami.

Na początku transformacji ustrojowej nie istniało właściwie pojęcie praw autorskich, więc nie było problemów z oficjalnym handlem sprzętem, będącym plagiatem projektu Nintendo (początkowo na pudełku znajdowało się nawet oficjalne logo tej firmy i postać Arnolda Schwarzeneggera). Pegasusa można było legalnie nabyć nie tylko na bazarze, ale również w największych sklepach z elektroniką. Sprzedaż nakręcała zakrojona na szeroką skalę kampania marketingowa w telewizji, prasie i bardzo popularnych wówczas komiksach. Konsole schodziły na pniu, szczególnie w okresie przedświątecznym i komunijnym. W sklepach zaroiło się od kartridżów, a prawdziwym hitem były wypożyczalnie kaset. Spółka Dariusz Wojdygi i Mariusza Jutkiewicza, zarobiła w pierwszych latach działalności astronomiczną wówczas kwotę kilku milionów złotych.

Pegasus pudelko

Pudełko Pegasusa

Pegasus reklama

Strony reklamowe Pegasusa z lat 90. w czasopismach “Spider-Man” i “Secret Service

Jednak dobra passa nie trwała długo, ponieważ rynek został bardzo szybko zalany podróbkami Pegasusa. O ile można mówić o podróbce czegoś, co samo jest czystym przykładem plagiatu. Z oczywistych względów właściciele nie mogli oddać sprawy do sądu. W połowie lat 90. biznes był już nieopłacalny i powoli na rynku można było znaleźć, tylko bardzo awaryjne kopie konsoli. BobMark International zamknął działalność, ale założyciele firmy mogli spać spokojnie, ponieważ właśnie wprowadzali na rynek kolejną “żyłę złota” – spółkę HOOP, która produkowała napoje gazowane.

Kapitan Tsubasa - wielu uczniów wagarowała przez tę grę

Pegasus

Oczywiście rynkowy upadek Pegasusa nie spowodował nagłego wycofania wszystkich egzemplarzy ze sklepów i bazarów. Podrabiane konsole były dostępne w sprzedaży jeszcze długie lata, po zamknięciu BobMark International. Jednak większość graczy, która złapała bakcyla na swoim “szarzaku” przerzuciła się już na nowocześniejszy sprzęt, a w wielu domach pojawiły się nawet komputery.

Pagasus był urządzeniem, które wychowało całe pokolenie i utorowało drogę, do dalszego rozwoju wirtualnej rozrywki w Polsce. Wiele osób do dziś z sentymentem wspomina odciski na palcach, wagary w szkole i dmuchanie w kartridże, żeby magicznie spowodować ich uruchomienie. Standardem były osiedlowe ligi w “Tsubasę”, “Goal 3” czy porysowany od gry w “Duck Hunt” ekran telewizora. Ta konsola miała w sobie to “coś” i trochę szkoda, że dzisiejsza młodzież, nie poczuje już ekscytacji podczas włączania nowej kasety, kupionej na bazarze.

Skomentuj