Nowe!

13 największych pechowców w historii

Historie, które uwielbia świat to przede wszystkim historie bohaterów: niezłomnych wojowników, przywódców, podróżników, odkrywców, sportowców, naukowców, celebrytów, czy bogaczy, którzy osiągnęli wielkie sukcesy. O tych, którym się nic nie udało, rzecz jasna, historia nie pamięta. Czasami jednak, by zostać zapamiętanym, trzeba mieć wyjątkowego pecha. Oto najwięksi pechowcy w historii.

Najwięksi pechowcy w historii

Violet Jessop, Ann Hodges i Yang Kyoungjong znalezli się w gronie największych pechowców w historii



Erika i Stefan Svanström

Państwo Svanström udali się w 2010 roku w podróż poślubną do Australii. Podróż tej pary Szwedów rozpoczęła się od zawieruchy śnieżnej w Monachium. Gdy byli już na Antypodach w mieście Caims przeżyli najgroźniejszy cyklon w historii tej części świata. Przed nim uciekli do Brinsbane, a tam miała miejsce …powódź. W Perth zastały ich pożary buszu. Gdy przenieśli się do Nowej Zelandii, w mieście Christchurch przeżyli trzęsienie ziemi. W Tokio, gdzie czekali na lot do Chin, dopadł ich kolejny kataklizm… tym razem podwójny – trzęsienie ziemi oraz tsunami. W końcu udało im się wrócić do domu – po przeżyciu tylu klęsk żywiołowych, media jednoznacznie określiły to mianem cudu.


Roy Sullivan

Roy Sullivan był strażnikiem leśnym w parku Shenandoah w Wirginii w USA. W historii jednak zapisał się jako… „Człowiek Błyskawica”, gdyż siedem razy podczas życia trafiały go pioruny. Pierwszy raz miało to miejsce w 1942 roku na wieży przeciwpożarowej. Następny raz został trafiony piorunem w 1969 roku w samochodzie. W 1970 roku został trafiony obok swojego domu. Dwa razy w 1972 błyskawica trafiła go znów w aucie. W 1974 roku został trafiony na polu campingowym. Natomiast w 1977 roku miało miejsce ostatnie trafienie Sullivana błyskawicą. I choć wcześniejsze trafienia nie były groźnie, to tym razem konieczna była hospitalizacja – nasz bohater doznał poparzeń brzucha oraz klatki piersiowej. Dwa należące do niego kapelusze, które zostały uszkodzone w wyniku wyładowań można zobaczyć w muzeum Guinness World Exhibit Halls w Nowym Jorku oraz w Karolinie Południowej. Więcej o Roy’u Sullivanie pisaliśmy tutaj.

Roy Sullivan - człowiek, którego piorun uderzył 7 razy

Foto. iterfacts.com



Violet Jessop

Violet Jessop była angielską stewardesą pracującą na statkach, która przeżyła… trzy katastrofy morskie. Pierwsza miała miejsce 1911 roku, podczas rejsu transatlantykiem „Olimpic” z angielskiego Southampton do Nowego Jorku. Statek ten zderzył się z krążownikiem marynarki wojennej „Hawke”. Szczęście w nieszczęściu, że pomimo poważnych obu jednostek były poważne, pasażerów ani załoga nie ucierpieli poważnie.

Nasza bohaterka brała również udział w dziewiczym rejsie „Titanica”, gdy ten statek ten zatonął po zderzeniu z górą lodową. Podczas I wojny światowej Violet Jessop była pielęgniarką na transatlantyku „Britannic”. Statek ten wpłynął na minę i zaczął tonąć, Jessop wyskoczyła ze spuszczonej na wodę szalupy, dzięki czemu nie została wciągnięcia przez śruby. Po kolejnych perturbacjach – ogłuszoną, lecz całą Violet Jessop wyłowiła druga szalupa. Więcej o Violet Jessop pisaliśmy tutaj.

Violet Jessop pielęgniarka

Violet Jessop w stroju pielęgniarki oraz ilustracja pokazująca moment zatonięcia Titanica (fot. thevintagenews.com)



Tsutomu Yamaguchi

Tsutomu Yamaguchi został… podwójną ofiarą bomby atomowej. Gdy 6 sierpnia 1945 roku Yamaguchi przebywał w stoczni w Hiroszimie, na miasto to spadła pierwsza amerykańska bomba atomowa, tzw. „Little Boy”. Tsutomu Yamaguchi doznał poważnych poparzeń ciała, czasowo ogłuchł i oślepł, a także stracił włosy w wyniku tego wybuchu. Noc po tragedii, owinięty opatrunkami, spędził w schronie przeciwlotniczym.

Gdy powrócił do swojego rodzinnego miasta Nagasaki miała miejsce druga eksplozja bomby atomowej, tzw. „Fat Man”. Chwilę przed wybuchem Yamaguchi rozmawiał ze swoim przełożonym i opowiadał mu o tym, jak to…. 3 wcześniej nieomal stracił życie. Tsutomu Yamaguchi to jedynym człowiek w Japonii, który przeżył wybuchy obydwu bomb atomowych zrzuconych na to państwo.

Tsutomu Yamaguchi

Tsutomu Yamaguchi w marcu 2009 roku // fot. Fair use, Link



Jenny i Jason Cairns-Lawrence

Jenny i Jason Cairns-Lawrence to brytyjskie małżeństwo, które przeżyło kilka ataków terrorystycznych. W 2001 roku zwiedzali USA, a 11 września byli… w Nowym Jorku. Na własne oczy ujrzeli tragedię World Trade Center. Latem 2005 roku postanowili pozostać w swoim rodzinnym Londynie. Wtedy właśnie miał tam miejsce największy zamach terrorystyczny w historii Wielkiej Brytanii, w czasie którego zginęły 52 osoby. Z kolei w listopadzie 2008 roku Jenny i Jason udali się na wycieczkę do Bombaju. Zaraz po ich przyjeździe rozpoczęła się trwająca trzy dni seria ataków terrorystycznych, podczas których zginęło 175 osób.

Ann Hodges

Ann Hodges była mieszkanką Oak Grove w Alabamie w USA, która została trafiona… meteorytem. Dodatkowo należy nadmienić, że jest to jedyny tego typu przypadek udokumentowany w historii. Do wydarzenia doszło 30 listopada 1954 roku, kiedy to uderzył ją ważący niemal 4 kg odłamek meteorytu. Spadł on na dom kobiety, przebił dach i trafił Ann. Na szczęście obrażenia, które odniosła kobieta powierzchowne. Ann Hodges chciała na tym wydarzeniu zarobić – postanowiła sprzedać meteoryt muzeum, lecz został on zarekwirowany siły zbrojne USA, twierdząc, że należy on do państwa. Kobieta odzyskała meteoryt po procesie, lecz sąd zabronił jej go sprzedawać. Po kilku lat bezpłatnie przekazała kamień do muzeum.

Ann Hodges została trafiona przez meteoryt 30 listopada 1954 roku

fot. reddit.com



Wilmer McLean

McLean był hurtownikiem mieszkającym w pobliżu Manassas w stanie Wirginia. Podczas pierwszej bitwy pod Bull Run, w trakcie wojny secesyjnej jego dom na główną kwaterę wybrał konfederacki generał brygady Pierre Gustave Toutant-Beauregard. Na famie należącej do McLeana 21 lipca 1861 roku starły się ze sobą wojska Konfederacji i Południa. Jeden z pocisków artyleryjskich wpadł do kuchni McLeana, jednak nikomu nic się nie stało. Rok później w tym samym miejscu miała doszło do ponownego starcia podczas tzw. drugiej bitwy pod Bull Run. Po tych wydarzeniach McLean postanowił przeprowadzić się 190 km na południe do hrabstwa Appomattox w stanie Wirginia.

Przez dwa lata jego rodzina cieszyła się spokojem, aż do 9 kwietnia 1865 roku. Wówczas Charles Marshall, doradca generała Lee przybył do południowej Wirginii w poszukiwaniu miejsca, w którym miało dojść do podpisania kapitulacji przez konfederatów. Jak się pewnie domyślacie, wybór padł na dom McLeana, który niechętnie ale jednak się zgodził. „Wojna zaczęła się na moim podwórku i zakończyła w moim salonie” miał po wszystkim powiedzieć Wilmer McLean.

Rezydencja McLeana w Appomattox Court House

Rezydencja McLeana w Appomattox Court House, sfotografowana w 1865 roku przez Timothy O’Sullivan // wikipedia, domena publiczna



Robert Todd Lincoln

Robert Todd Lincoln, syn prezydenta USA Abrahama Lincolna to osoba, która nie tyle sama miała pecha, co tego pecha przynosiła innym. Wszyscy prezydenci, którzy go znali, tracili bowiem życie. Nasz bohater miał 21 lat, kiedy to jego ojciec zginął tragicznie w zamachu. Tragicznie z tego świata zszedł także James Garfield, w rządzie którego Robert był sekretarzem wojny – padł on ofiarą zamachowca 2 lipca 1881 roku, a dwa miesiące później zmarł w wyniku infekcji. Prezydent William McKinley, który również znał Roberta Todda Lincolna został postrzelony 6 września 1901 roku przez Leona Czolgosza, Amerykanina polskiego pochodzenia. Prezydent zmarł 14 września 1901 roku w wyniku gangreny spowodowanej postrzałem.

Robert Todd Lincoln został zaproszony na zaprzysiężenie kolejnego prezydenta USA. Odmówił przybycia, argumentując: „W miejscach, w których się pojawiam, zdarza się, że prezydenci nie są w stanie dalej pełnić swojej funkcji”.

George Lawrence Price

Pochodzący z Kanady Lawrence został powołany do wojska w 1917 roku. Po szkoleniu trafił najpierw do Anglii, a następnie do Belgii. 11 listopada 1918 roku wraz z kilkoma innymi żołnierzami był na patrolu we wsi Ville-sur-Haine koło Mons. Około godziny 10:50 został trafiony przez niemieckiego snajpera w klatkę piersiową. Pomimo reanimacji zmarł o 10:58 – zaledwie 2 minuty przed… wejściem w życie zawieszenia broni.

50 lat po jego śmierci na ścianie domu, w pobliżu którego zginął Price umieszczono tablicę pamiątkową, na której napisano: „Pamięci szeregowego George’a Lawrence’a Price’a, zabitego w akcji 11 listopada 1918 roku o godzinie 10:58, ostatniego kanadyjskiego żołnierza, który zginął na froncie zachodnim I wojny światowej.” Dom rozebrano kilka lat później, a tablicę przeniesiono na pomnik, który stoi w miejscu śmierci kanadyjskiego żołnierza. W 1991 roku nowo wybudowany most w Ville-sur-Haine nosi jego imię.

George Lawrence Price uznawany za ostatniego żołnierza Canadian Army poległego podczas I wojny światowej

Fotografia z lewej przedstawia George’a Lawrence’a Price’a (pochodzi z wikipedii, domena publiczna). Fotografia z prawej to grób George’a Lawrence’a Price’a na cmentarzu St Symphorien Military Cemetery w Belgii (fot. Wernervc via wikipedia CC BY-SA 3.0, Link)



Melanie Martinez

Melanie Martinez ma szczęście, że żyje. W 2012 roku ona, jej mąż i jej matka zostali uwięzieni na strychu podczas huraganu Isaac. Gdy woda zalewała ich dom desperacko uderzali młotkiem i przebijali się przez dach, skąd zostali uratowani wraz z pięcioma kotami i trzema psami. Co ciekawe nie był to pierwszy przypadek, gdy huragan zniszczył dom państwa Martinez. Na przestrzeni lat stracili w sumie 5 domów podczas huraganów: Betsy (1965), Juan (1985), George (1998), Katrina (2005) i Isaac (2012).

Dom, który stracili w 2012 zaledwie kilka tygodni wcześniej pojawił się w reality show „Hideous Houses” (Rudera do remontu), w którym pokazano historię remontu tej nieruchomości. Nowa kuchnia, meble i nowa szwalnia dla Melanie kosztowały 20 000 dolarów. Wkrótce wszystko zniszczyła woda. Zapytana, dlaczego nadal mieszka w tym miejscu, Martinez powiedziała The Guardian w 2012 roku: „Urodziłem się tutaj. To dom, dom, dom. Ale chcemy przenieść się w miejsce pagórkowate, wiesz? Do domu na wzgórzu.”

Costis Mitsotakis

Grecki filmowiec Costis Mitsotakis był nazywany „największym pechowcem w najszczęśliwszej wsi”. Żeby poznać jego historię musimy cofnąć się do 2011 roku. Właśnie wówczas miała miejsce kumulacja najpopularniejszej loterii na półwyspie iberyjskim – El Gordo. Do wygrania była niebagatelna suma 950 milionów dolarów!

W tej historii o pechowym greku musimy się jednak na chwilę zatrzymać, by wyjaśnić jak działa Hiszpańska loteria świąteczna. Oddajmy głos Wikipedii.

Loteria opiera się na kuponach, na których znajduje się dziesięć pięciocyfrowych numerów. Z powodu ogromnej popularności, każdy kupon jest wielokrotnie drukowany, w kilku tak zwanych seriach. Unikatowy pięciocyfrowy numer jest drukowany na każdym kuponie oraz na późniejszych seriach tego kuponu. Na przykład kupon z numerem 00001 jest wielokrotnie drukowany pod różnymi numerami serii. Ponieważ koszt jednego kuponu wynosi 200 euro, często sprzedaje się tak zwane „dziesiątki” (décimos), czyli jeden numer z kuponu. Jego cena wynosi 20 euro i w przypadku wygranej wypłacane jest dziesięć procent nagrody. Istnieje również możliwość zakupu kuponu poprzez różne stowarzyszenia i organizacje. Wiele z nich nabywa je, a następnie sprzedaje lub rozdaje swoim klientom albo pracownikom. Jednak wówczas cena takiego kuponu jest nieznacznie wyższa, gdyż dochodzi do niego jeszcze koszt stanowiący darowiznę dla pośrednika

Wygrała barmanka Ana, rolnik Paco i jego żona Marisol. Wygrała Rosa, burmistrz miasta. Wydawało się, że każdy mieszkaniec małego miasteczka Sodeto wygrał w losowaniu „El Gordo”. Jednak nie wszyscy – jedynym mieszkańcem Sodeto, który nie kupił losu na loterię był wspomniany Costis Mitsotakis. Mieszkał poza miastem, w starej stodole, którą remontował – tam kobiety ze stowarzyszenia gospodyń domowych pośredniczące w sprzedaży losów na loterię po prostu nie dotarły…

Yang Kyoungjong

Yang Kyoungjong pochodził z Korei, która wówczas była pod panowaniem Japonii. W 1938 roku, w wieku 18 lat został wcielony do japońskiej Armii Kwantuńskiej i skierowany do walk z ZSRR. Podczas bitwy nad Chałchin Goł został schwytany przez Armię Czerwoną i wysłany do obozu pracy. W 1942 roku wraz z tysiącami innych więźniów został wcielony do Armii Czerwonej i wysłany na front wschodni. Rok później, podczas III bitwy pod Charkowem został schwytany przez żołnierzy Wermachtu. Niedługo później już jako żołnierz Wermachtu (przymusowo wcielony) służył we Francji. Tym samym będąc Koreańczykiem był zmuszany walczyć za Japonię, Związek Radziecki oraz hitlerowskie Niemcy…

W czerwcu 1944 roku Yang Kyoungjong został schwytany przez żołnierzy USA. Trafił do obozu jenieckiego w Wielkiej Brytanii, a następnie do USA. Z niewoli został zwolniony w 1947 roku. Otrzymał obywatelstwo amerykańskie i zamieszkał w Illinois.

Yang Kyoungjong

Mężczyzna w stroju Wehrmachtu (po lewej), rzekomo Yang Kyoungjong, po schwytaniu przez amerykańskich spadochroniarzy w czerwcu 1944 r. po D-Day // wikipedia, domena publiczna



Ronald Wayne

To właśnie Wayne razem ze Stevem Jobsem i Stevem Wozniakiem założył firmę Apple. Ronald, który wymyślił pierwsze logo firmy, napisał instrukcję do pierwszego komputera Apple I oraz był autorem umowy partnerskiej pomiędzy wspólnikami otrzymał 10% udziałów. Po zaledwie dwóch tygodniach współpracy Wayne odsprzedał swoje 10% za 800 dolarów. Podobno obawiał się, że firma wpadnie w kłopoty finansowe, a wówczas on i pozostali wspólnicy odpowiadaliby wówczas majątkiem osobistym. 45-letni wówczas Wayne, w przeciwieństwie do 21-letniego wówczas Jobsa i 26-letniego Woźniaka miał nieco więcej do stracenia w razie niepowodzenia wspólnego przedsięwzięcia. Jak bardzo pomylił się Ronald Wayne? 10% udziałów w spółce zaledwie 6 lat później było warte 1,5 miliarda dolarów, a w 2009 roku prawie 15,6 mld euro!

Frano Selak

Niektórzy uważają, że Selak który 7 razy uniknął śmierci i „oszukał przeznaczenie” był niesamowitym szczęściarzem. On jednak twierdzi, że zawsze miał pecha. Wszystko zaczęło się w 1962 roku – pociąg, którym podróżował Selak wypadł z torów i wpadł prosto do lodowatej wody. Zginęło 17 osób, jednak Selak ze złamaną ręką zdołał dopłynąć na brzeg. Rok później podczas swojej pierwszej i jedynej w życiu podróży samolotem został wyssany przez uszkodzone drzwi i spadł na stóg siana doznając jedynie niewielkich obrażeń. Maszyna rozbiła się. Zginęło 19 osób. W 1966 roku Chorwat podróżuje autobusem, który wpada do rzeki. Ginie 4 pasażerów, jednak Selak ponownie wychodzi cało.

Cztery lata później w jego samochodzie zapalił się silnik. Bohater tej historii wyskakuje z samochodu kilka chwil przed wybuchem zbiornika z paliwem. W 1973 roku na stacji paliw dochodzi do podobnego incydentu – na rozgrzany silnik samochodu z zepsutej pompy paliwowej wylewa się olej i dochodzi do pożaru. Płomienie przenoszą się na Selaka, który wychodzi ponownie obronną ręka. W wyniku tego wypadku traci jedynie włosy.

Przez kolejne 22 lata Selak nie ma już podobnych przygód, aż do 1955 roku. Wpada wówczas pod koła pędzącego autobusu, jednak kończy się na kilku siniakach i otarciach. Rok później jadąc górską drogą Selak widzi jadącą z naprzeciwka ciężarówkę. Czołowe zderzenie wydaje się nieuniknione. W ostatniej chwili Selak skręca – auto przebija balustradę. Z jakiegoś powodu nie zapiął tym razem pasów – ogromna siła uderzenia wyrzuca go z auta. Samochód spada w przepaść i płonie, podczas gdy Frane Selak spada na krzaki tuż obok skalnej półki. Kilka lat później Selak wygrywa na loterii. Wokół jego osoby pozostaje jednak sporo nieścisłości. Pisaliśmy o nich tutaj.

Frane Selak pozujący z kuponami loterii

Frane Selak ze zwycięskim kuponem loterii // fot. allthatsinteresting.com



Zobacz też:

10 najsłynniejszych rozbitków i ludzi, którzy mieszkali na bezludnej wyspie
10 najsłynniejszych statków widmo
10 najsłynniejszych szpiegów w historii
10 najbardziej spektakularnych kradzieży w historii
20 ciekawostek o starożytnym Egipcie


Źródła: (1),(2),(3),(4),(5),(6),(7),(8),(9),(10),(11),(12),(13)

Skomentuj