Nowe!

Youtube, czyli tysiąc i jeden kanałów = tysiąc i jedna nieprzespana noc.

YT to platforma gdzie każdy może być kim chce i ,jak możemy dowiedzieć się z wielu kont i ich zasobów, może to zrobić dosłownie każdy. Od uduchowionych cover’ów płyniemy poprzez morze challange’ów, hektolitry haulów zakupowych, wędrujemy po pagórkach recenzji i polanach tutoriali. Od progu witają nas przewrotne tytuły, fikuśne miniaturki i modne emotikony, dodające pikanterii głównej stronie Youtuba.

1. Vlogi – dzień po dniu tzw. kochanych wita człowiek zza obiektywu, wyjaśnia dlaczego wstał o 12, jakie szalone przygody czekają go dzisiaj i gdzie TRADYCYJNIE zabierze ich ze sobą, dlaczego krem tej konkretnej firmy, przysłany rano w paczce zupełnie przypadkowo znalazł się dzisiaj na jego twarzy i dlaczego jest on nadal przez niego używany pomimo rozwarstwienia naskórka i martwicy szyi, spowodowanych przez jeden z jego składników. To co dziś zje Ania z Poznania lub Marek z Radomia przestaje być tematem tabu, twórcy odkrywają karty.

2. Challange – festiwal humoru wprowadzany przez najsprytniejszych wyjadaczy, zastawiony na nieświadomych widzów niczym pułapka na łosie, fascynujący jak kariera polityczna Magdaleny Ogórek i niestety nieudana jak kompletowanie wykonawców na festiwal w Opolu. Jeśli brakuje ci rozrywki i masz trochę wolnego czasu to zdecydowanie… nie kieruj się w stronę tego kontentu… no chyba, że chcesz, wtedy ok, nie ma problemu, wolny kraj.

3. Covery – chcesz posłuchać jak twoja ulubiona energiczna piosenka jest niszczona przez smutne pianinko i tempo 0,25? Tak? To pewnie jesteś masochistą… ale w każdym razie dobrze trafiłeś. W imię hasła “Każdy interpretuje muzykę na swój sposób” każdy kawałek katowany jest na tryliard sposobów, a siłę przebicia mają albo ci z wyglądem 10/10 albo ze sprzętem droższym od tego na którym pracował Michael Jackson u szczytu swojej kariery.

4. Haule – filmy, w których dumni łowcy okazji prezentują swoje łupy zdobywane walecznie niczym telefony studentów nocą na Pradze. W zależności od ilości subskrybentów i ścieżki kariery przedstawiający jest albo chwalony za tanie acz wartościowe zakupy lub naznaczony piętnem zdrajcy i sprzedawczyka za pokazywanie niebotycznie drogich klapek lub potwornie niewygodnych ale niezaprzeczalnie dizajnerskich sandałów z funkcją mycia zębów i czesania włosów.

5. Gejmingi – “w prawo … w lewo… k#@q*!!! ja@#@@%#%$!! a ch**… f*#%”

6. Filmy sponsorowane – gdyby Youtube istniał w czasach tworzenia się mitologii greckiej to prawdopodobnie przez nie powstałoby sformułowanie “kość niezgody”. Twórca kanału jest lubiany albo do momentu, kiedy rzeczywiście widać, że pomysły na filmy uleciały z jego głowy niczym pieniądze z defraudowanych kont bankowych, albo do czasu stworzenia przez niego filmu reklamującego konkretną markę lub przedmiot. Z chwilą pojawienia się wspomnianego tworu istnieją dwie możliwości albo film faktycznie jest dobry i sąd nad głową nieszczęsnego śmiałka zostanie przesunięty do czasu najbliższego potknięcia albo subskrybenci, stanowiący w tej chwili największą moralność świata, wykonują nad nim publiczne harakiri.

7. Q&A – zapytaj, pewnie ci nie odpowiedzą, ale przynajmniej pomogłeś tworzyć internet.

Tak naprawdę niezależnie od tego jak kto odbiera Youtube, jak i czy w ogóle z niego korzysta, to nie można zaprzeczyć temu, że na przestrzeni ostatnich lat niesamowicie się rozwinął. Polska stworzyła szczególnie przyjazną platformę, gdzie można rozwinąć skrzydła, podzielić się swoją pasją i dostarczyć różnorodnej rozrywki. Nasi rodacy osiągają sukcesy w tej dziedzinie nie tylko w Polsce ale i na świecie, co jest dowodem na to, że Polacy już od dawna kładą na łopatki przeciwnika na każdej wojnie, nawet tej w cyberprzestrzeni.

Wpis, który właśnie przeczytałeś, bierze udział w naszym konkursie. Dołącz do zabawy!

Konkurs zalajkowane.pl

One Comment

Skomentuj