Nowe!

“Pepper” – japoński robot pogrzebowy, który zastępuje buddyjskich mnichów.

W Japonii roboty człekokształtne pełnią rozmaite funkcje, a obecnie wykorzystuje się je najczęściej w przemyśle rozrywkowym, medycynie czy jako pomoc dla osób niepełnosprawnych i starszych. Jednak najnowszym trendem w tej dziedzinie są maszyny uczestniczące w rytuałach religijnych, które zastępują kapłanów podczas celebracji buddyjskich obrzędów. Niedawno japońskie przedsiębiorstwo telekomunikacyjne SoftBank Corporation, zaprezentowało humanoidalnego robota o nazwie “Pepper”, który bierze udział w uroczystościach pogrzebowych i posiada kilka nowatorskich funkcji, niedostępnych dla tradycyjnych mistrzów ceremonii.

Pepper robot pogrzebowy

Foto. Kim Kyung-Hoon/Reuters

Przemysł pogrzebowy

Robot został po raz pierwszy pokazany na tegorocznych targach Life Ending Industry Expo, które odbywały się w Tokio. “Pepper” natychmiast wzbudził spore zainteresowanie wśród osób odwiedzających wydarzenie. Inżynierowie z Kraju Kwitnącej Wiśni w swoim projekcie wzorowali się na pomyśle niemieckich naukowców, którzy kilka lat wcześniej stworzyli podobną maszynę, z tą różnicą, że ich robot o nazwie Bless U-2 prowadził protestanckie ceremonie.

Japoński model kapłana potrafi odtwarzać zapisane cyfrowo buddyjskie sutry, uderzać w bęben i imitować ruchy ludzkich odpowiedników. Jedną z funkcji, która daje mu przewagę nad człowiekiem, jest wmontowana kamera i możliwość relacjonowania pogrzebu na żywo do dowolnego miejsca na świecie. Wynalazek nie jest jedynie fanaberią konstruktorów, ponieważ bardzo szybko może wejść do powszechnego użycia, ze względu na dużo niższe koszty, niż w przypadku tradycyjnych rozwiązań. W Japonii średni koszt pogrzebu to nawet 25 tys. dolarów, a samo uczestnictwo kapłana wiąże się z wydatkiem nawet 1,5 tys. dolarów. Usługi “Peppera” są prawie 3 razy tańsze, więc niewykluczone, że wielu Japończyków zdecyduje się na wynajęcie robota. Dodatkowo w kraju diametralnie maleje liczba mnichów buddyjskich, co przekłada się na ich ograniczoną dostępność.

Robot pogrzebowy

Foto. Kim Kyung-Hoon/Reuters

Skomentuj