Nowe!

Dlaczego przeklinamy?

Przeklinać zdarza się w zasadzie każdemu. A ktokolwiek odżegnuje się od tego, że nie przeklina, może sprawiać może wrażenie nieautentycznego. Nie od dziś wiadomo, że wulgaryzmy przynoszą ulgę, przede wszystkim psychiczną. Żadne wyrażenia w takim stopniu jak przekleństwa nie niosą ładunku emocjonalnego. Pewnie dlatego, że słuchanie lub wypowiadanie przekleństw angażuje naszą prawą, emocjonalną półkulę mózgową. To w niej znajduje się tak zwany „ośrodek bluzgów”. Przekleństwa wyrażają emocje, ale ich nie nazywają.

przekleństwa, przeklinanie, wulgaryzmy, bluzgi

Wyrażanie skrajnych uczuć – złości, agresji nie jest charakterystyczne wyłącznie dla ludzi, ale nie jest obce również zwierzętom. Te same części mózgu, które odpowiadają u nas za puszczanie obelżywych wiązanek pod adresem irytujących nas ludzi, uaktywniają u psa ujadającego zza ogrodzenia na niepowołanych intruzów. To samo tyczy się kotów, które „wrzeszczą” kiedy ktoś nadepnie im na ogon.

Dlaczego przeklinanie pomaga? Aby zachować równowagę psychiczną, musi od czasu do czasu zejść z nas powietrze. Przekleństwo będące odpowiednikiem agresywnego zachowania doskonale się do tego nadaje.

przeklinanie, wulgaryzmy, przekleństwa, bluzgi

Zjawisko zostało naukowo ochrzczone mianem lalochezji. Co oznacza, że stoi za nim mechanizm zbliżony do znieczulenia wywołanego przez stres. Zdarza się, że w wypadku doznania znacznego urazu można nie odczuwać bólu. Podobnie jest z przeklinaniem, które ułatwia nam znieść trudne, stresujące sytuacje i dać upust swoim emocjom.

Chcecie się dowiedzieć więcej o pochodzeniu wulgaryzmów w naszym języku? Obejrzyjcie poniższy film Radka Kotarskiego 🙂

Skomentuj