Nowe!

Arrivederci Roma, czyli 5 dni w Rzymie z lekkim przymrużeniem oka ;)

Do Rzymu udałem się na początku grudnia zeszłego roku, kiedy zaczynał się Rok Miłosierdzia Bożego, a cała Europa drżała o bezpieczeństwo w Wiecznym Mieście. Wróciłem na szczęście cały i dziś postaram się opowiedzieć Wam co nieco o stolicy Włoch. W drogę…

Rzym Panorama

Rzym Panorama

Przygotowania

Bilety lotnicze kupiliśmy (miałem dwójkę towarzyszy w tej podróży;) już na przełomie września i października. Początkowo planowaliśmy odwiedzić Neapol, ale po dłuższych rozważaniach wybór padł na Rzym. Od osoby za przelot w obie strony zapłaciliśmy w RyanAir około 400 zł. Do wyprawy przygotowaliśmy się solidnie, łącznie z konsultacjami z osobami, które odwiedziły już stolice Włoch i zainstalowaniem na telefonach aplikacji ułatwiających poruszanie się po mieście. I tak nie obyło się bez niespodzianek i niespodziewanych atrakcji. Pierwsza czekała nas już w drodze na lotnisko w Modlinie, kiedy patrol drogówki nieomal uniemożliwił nam wylot. Dla wyjaśnienia: chodziło o nadmierną prędkość.

Tym, niekoniecznie optymistycznym akcentem rozpoczęliśmy naszą podróż do jednego z najpiękniejszych miast w Europie.

Dzień 1: Przelot i nocleg

W Rzymie wylądowaliśmy około godziny 18.00 i udaliśmy się do centrum, jednym z autobusów kursujących z lotniska, co kilka minut. Lotnisko “Ciampino” leży na obrzeżach miasta, więc w czasie drogi mogliśmy podziwiać przedsmak tego, co będzie nam dane zobaczyć podczas kilku dni pobytu w Rzymie. Już od wyjścia z terminalu lotniczego rzuca się w oczy obraz miasta, jako swoistego pomnika historii i jedynego w swoim rodzaju zabytku. Przepiękna architektura budynków połączona z charakterystyczną dla tego regionu roślinnością, wprawia w zachwyt.

Fora Cesarskie po zmroku. Rzym

Fora Cesarskie po zmroku. Rzym

Nocleg wykupiliśmy pod koniec października na stronie airbnb.pl. Nasz plan od samego początku zakładał poruszanie się po stolicy w stylu jej rdzennych mieszkańców, czyli… na piechotę. Związane było to także z niskim budżetem przeznaczonym na ten wyjazd, ale w żaden sposób nie zmniejszyło jego atrakcyjności. Spacery po Rzymie to czysta przyjemność (polecam szczególnie te nocne), a widoki nie dają poczuć zmęczenia!

Przeszliśmy ze stacji Termini do naszego lokum nieopodal Forum Romanum. Mieszkaliśmy w zabytkowej kamienicy, kwatera jak na swoją cenę była naprawdę fajna. Właścicielem był sympatyczny Pan Luca, który z typową dla Włochów nonszalancją spóźnił się około godziny. Oczywiście po podjechaniu na swoim skuterze nie widział w tym żadnego problemu, a my również chcieliśmy, jak najszybciej odpocząć po podróży i udać się na kolację. To był ostatni raz kiedy widziałem Pana Lucę, więc jego sympatyczność mogłem opisać na wyrost 😉

Rzym mapa

Tak mniej więcej wyglądała nasza droga z dworca. Kamienica stała przy jeden z uliczek okalających Forum Romanum

Kolację zjedliśmy na Zatybrzu, które uważane jest za biedniejszą dzielnicę Rzymu. Polecam stołować się w tym rejonie, nawet kosztem dojazdu z innych części miasta. Jedzenie jest przepyszne i sporo tańsze niż np. w centrum, a urokliwe wąskie uliczki dopełniają klimatu, gdy siedzi się w ogródku jednej z małych, rodzinnych restauracji. Oczywiście spróbowaliśmy też słynnego włoskiego wina, które można tam dostać w cenie kilku Euro za litr.

Lekko rozweseleni trunkiem starożytnych gladiatorów i myślicieli ruszyliśmy spać, czekając jak przywita nas Rzym jutro o poranku…

Dzień 2. Koloseum i Forum Romanum

A wschody słońca, które widywali Marek Aureliusz i Seneka, wyglądały mniej więcej tak. Użyjcie wyobraźni i będzie trochę więcej niż mniej 😉

Rzym. Wschód Słońca

Wschód słońca nad Forum Romanum

Krzepiący jeszcze wczoraj nektar rzymskich bogów, jednak odbił swoje lekkie piętno dnia kolejnego. Nie było to oczywiście w stanie powstrzymać naszej grupy przed realizacją planu intensywnego zwiedzania. Po wypiciu espresso i zjedzeniu croissanta z pobliskiej kawiarni, o poranku ruszyliśmy w stronę Koloseum.

Grudzień znajduje się poza szczytem turystycznym, ale i tak spodziewaliśmy się legendarnych kolejek do rzymskich atrakcji. Przy Koloseum oprócz turystów z Dalekiego Wschodu i kliku żołnierzy (wspominałem o obawach przed zamachami), nie było jednak nikogo. Cóż… miałem pominąć tę sprawę, ale uczciwość relacji na to nie pozwala.

W Rzymie niesamowicie irytowała mnie jedna rzecz – masa szemranych i namolnych handlarzy kijkami do selfie. Ich niechciane towarzystwo i uporczywe próby sprzedaży bazarowego badziewia po 20 Euro za sztukę (sic!), towarzyszyły nam przy większości zabytków. Zachwycony pięknem miasta, pominę to w dalszym opisie.

Rzym, Koloseum

Koloseum

Kupiliśmy dwa normalne bilety w cenie 12 Euro za jeden i jeden ulgowy za 7,50 Euro (studenci to mają dobrze) i ruszyliśmy wgłąb starożytnej areny gladiatorów. Wcześniej wyczytałem gdzieś, że nie warto wchodzić do Koloseum, bo kolejki, bo z zewnątrz można zobaczyć wszystko, a w środku to nic specjalnego.
Takie opinie chyba pisali ludzie, którzy tam nie byli.

Widziałem wiele stadionów w Polsce i Europie, ale jak na konstrukcję sprzed tylu wieków Koloseum bije wszystkie na głowę. Obiekt jest oczywiście w znacznym stopniu zniszczony, jednak czuć w nim atmosferę starożytnych igrzysk. Najlepiej zobrazuje to Wam Russel Crow, choć jego film w aspekcie historyczny należy traktować z dużym dystansem. To samo dotyczy tego przewodnika 😉

Koloseum, Rzym

Jeszcze nie opadły emocje starożytnej rozrywki Rzymian, a już spacerowaliśmy po najstarszym polityczno-towarzyskim miejscu spotkań w mieście. Forum Romanum mieści się kilka kroków od Koloseum. To było nasze drugie poważne starcie ze słynnymi rzymskimi wzgórzami. Po raz pierwszy walczyliśmy ze wzniesieniami w drodze z dworca, ale droga wydeptana przez pisarza Tacyta, była znacznie cięższą rozgrywką. Forum Romanum mieści w się bowiem w otoczeniu kilku całkiem stromych wzgórz, konkretnie jest ich siedem – osobiście nie liczyłem.

Widok z jednego ze wzgórz i mandarynka zerwana w ogrodzie poniżej.

Forum Romanum. Rzym

Forum Romanum. Rzym

Całkiem współczesny mieszkaniec Forum Romanum 🙂

Forum Romanum. Królik

Jeżeli będziecie w Rzymie dajcie znać, czy ten królik mieszka jeszcze w Forum Romanum 🙂

Dalszy plan dnia to obowiązkowy późny obiad na Zatybrzu i kolejne zabytki. Nawet, jeżeli nie będziecie chcieli specjalnie zwiedzać to na każdym kroku natkniecie się na starożytny plac, fontannę czy kościół. Okolice samego Tybru też wyglądają zjawiskowo, z piękną wyspą na środku rzeki.

Oczywiście dziś także nie zabrakło wina i pizzy.

Rzym Pizza

Dzień 3: Schody Hiszpańskie, Fontanna di Trevi i Panteon

W kolejnym dniu podążaliśmy za wskazówkami GPS, aby sprawnie poruszać się w interesujące nas miejsca. Nie wspominałem chyba jeszcze o pogodzie, jaka panowała podczas naszego pobytu w stolicy Włoch. Otóż było całkiem ciepło, na tyle że podczas intensywnego chodu można było komfortowo poruszać się w T-shircie.

Schody Hiszpańskie były niestety w remoncie (teraz już chyba naprawa dobiegła końca), więc zobaczyliśmy “jedynie” pobliską uliczkę najdroższych marek modowych na świecie – Via del Condotti. Ruszyliśmy wśród torebek Prady i garniturów od Gucciego w stronę fontanny di Trevi. Zabytek nie był aż atrakcyjny jak się spodziewałem, ale za chwilę już o tym nie myślałem, ponieważ otaczały nas monumentalne mury Panteonu.

Schody Hiszpańskie, Rzym

Schody Hiszpańskie, gdy nie ma remontu

Fontanna di Trevi

Fontanna di Trevi

Panteon, Rzym

Panteon

Panteon był największą budowlą kopułową na świecie przez ponad 1300 lat. To prosta i regularna konstrukcja z pięknym wykończeniem poszczególnych elementów. Polecam wejść także do środka.

Tym razem zjedliśmy w pobliskiej knajpce, a wieczorem spacerowaliśmy bez wyraźnie obranego celu zwiedzania.

Dzień 4: Watykan

Nie ważne czy jesteś wierzący, czy nie – podczas pobytu w Rzymie musisz zobaczyć Watykan. Jeżeli tego nie zrobisz, podróż będzie niepełna.

Wchodząc na plac św. Piotra po raz kolejny obawialiśmy się kolejek. Trafiliśmy na okres bezpośrednio po mszy świętej, więc ludzi było bardzo dużo. Duży problemem było nawet znalezienie kolejki do bazyliki św. Piotra. Ostatecznie po odrzuceniu kilku propozycji przewodników, którzy przekonywali, że mogą nas wprowadzić szybciej (oczywiście nie za darmo), stanęliśmy w kolejce do wejścia. Poszło całkiem sprawnie, a widoki w środku świątyni dorównywały tym z zewnątrz.

Plac Świętego Piotra, Rzym

Plac i Bazylika Świętego Piotra

Następnie kupiliśmy bilety na kopułę bazyliki (6 Euro). Drogę na szczyt można też pokonać w części windą za cenę 8 Euro, ale jak już wspominałem wprawiliśmy się przez te dni w chodzeniu. Wejście jest bardzo wąskie i UWAGA! nie ma drogi wstecz. Nie możecie zawrócić w wąskim tunelu, a w niektórych jego momentach, nie da się nawet wyprzedzić osoby idącej przed nami. Stanowczo odradzam osobom z klaustrofobią. Całej reszcie polecam tam wejść, widok jest wprost niesamowity…

Widok z kopuły św. Piotra

Widok z kopuły Bazyliki św. Piotra

Podróż powrotna to równie wąskie tunele ze stromymi stopniami. Kaplice Sykstyńską odpuściliśmy, więc lekki niedosyt pozostał.

Kolejne godziny spędziliśmy zdobywając nowe pagórki Wiecznego Miasta, rozmyślając o tym, że już wkrótce nasza podróż dobiegnie końca. Wieczorem sprawdziliśmy jeszcze kilka specjałów gastronomicznych Zatybrza. Do późna siedzieliśmy też na wyspie dzielącej rzekę na pół, wśród jasnoniebieskich fal Tybru.

Rzym w nocy

Rzym w nocy

Dzień 5: Park na wzgórzu i odpoczynek

Piątego dnia wyruszyliśmy w dalsze okolice miasta, żeby zobaczyć trochę Rzymu, o którym nie można przeczytać w przewodnikach. Poruszając się po uliczkach, dotarliśmy w końcu do parku na wzgórzu. Wzniesienie wydawało się całkiem spore, więc zaopatrzyliśmy się w produkty mające nam umilić pobyt na górze i zaczęliśmy “wspinaczkę”.

Ze szczytu widać było sporą część miasta, ale nie sądzę, żeby to był znany zabytek Rzymu, choć wycieczka do parku była bardzo przyjemna.

Rzym panorama ze wzgórza

Rzym panorama ze wzgórza

Później już tylko siesta i pakowania walizek.

Arrivederci Roma. Powrót i wnioski

Wylecieliśmy do Modlina około 10.00, więc ponownie obejrzeliśmy jedynie drogę na lotnisko.

Cała podróż kosztowała nas w granicach 2 tys. złotych na osobę łącznie z przelotem, mieszkaniem, jedzeniem, piciem i biletami wstępu. Pewnie można zwiedzić Wieczne Miasto taniej i bardziej intensywnie, ale z wyprawy wróciliśmy bardzo zadowoleni.

W przewodniku nie opisałem wielu znaczących miejsc, które również zwiedziliśmy. Były to napotkane po drodze kościoły (w Rzymie znajduje się ich w sumie ponad 900), a także: Piazza del Popolo, targowisko Campo de’ Fiori z regionalnymi specjałami, Piazza Navona

Rzym ma do zaoferowania jeszcze mnóstwo atrakcji, których nie zdążyliśmy zobaczyć. Na pewno tam wrócę, żeby zobaczyć dzielnicę Coppede czy katakumby.

Jedźcie do Rzymu, bo na prawdę warto dla architektury, jedzenia, historii i wina. A w okolicach Modlina uważajcie z prędkością 😉 Arrivederci Roma!

PS. Mandarynka z Forum Romanum jest dalej ze mną i pomagała mi w pisaniu tego tekstu…

Mandarynka z Forum Romanum

Mandarynka z Forum Romanum

Skomentuj